Odwiedza nas 194 gości oraz 0 użytkowników.

14-letnia Ola zajmuje się domem, opiekuje ojcem i autystycznym bratem i dba o relacje z mieszkającą osobno matką (…). Film odkrywa piękno w odrzuconych, siłę w najsłabszych, potrzebę zmiany tam, gdzie nic na nią nie rokuje (…) - Warszawski Festiwal Filmowy.

„Komunia” jest świetnym filmem. I bardzo poruszającym. To film o rodzinie, która się rozpadła. Nie wiemy dlaczego. I film o dziewczynce, Oli, która walczy o to, aby chociaż na chwilę, przy komunijnym stole, znów ją połączyć. A w marzeniach pewnie na dłużej.

Dla mnie, jako psychologa od lat zajmującego się pomaganiem osobom z autyzmem, ważny jest w nim wątek Nikodema, autystycznego brata Oli. Nikodem nie należy do tzw. wysokofunkcjonujących osób z autyzmem, ale radzi sobie nieźle. Mówi, chodzi do szkoły, przygotowuje się do komunii. Dla kogoś, kto nie wie, czym jest autyzm wydaje się być czasami dziwaczny, czasami śmieszny. Dokładnie tak, jak często bywa w życiu.

To na Olę spada w praktyce opieka nad nim – jego wychowywanie, uczenie go samodzielności, sprawdzanie odrobionych lekcji… I to też jest w tym filmie prawdziwe. Często to rodzeństwo ponosi znaczny ciężar opieki nad swoim autystycznym rodzeństwem, wspiera je, pomaga w terapii. Prawdziwe jest też to, że podobnie jak rozpadła się rodzina Nikodema i Oli, tak samo wiele rodzin z dziećmi z autyzmem rozpada się, nie wytrzymuje.

Oczywiście sama znam wielu rodziców, którzy wspaniale walczą o swoje dziecko z autyzmem, a przy tym wspierają inne swoje dzieci w rozwijaniu ich marzeń. Ale znam też takie rodziny jak ta Oli i Nikodema. Z małych miasteczek lub wsi, gdzie dostęp do terapii jest właściwie żaden, gdzie lokalnej społeczności często brak jest zrozumienia dla „dziwacznego dziecka”, a na pewno jest go mniej niż dla pijącego ojca.

„Komunia” to ważny film. I na pewno warto go obejrzeć.

Joanna Grochowska, Psycholog, Wiceprezes Fundacji SYNAPSIS

Więcej informacji na www.fb.com/communionthemovie